Francais
Strona główna Eugène Richer dit La Flèche Informacje historyczne kontakt z nami
Wizyta Chrystusa przy ulicy  Hôtel de Ville

Zechciejcie mi wybaczyć, jeśli brakuje mi dokładności chronologicznej w opowiadaniu o fenomenach dokonanych przez Naszego Pana Eugène Richer dit La Flèche. Dołączam je jak tylko moja pamięć mi przypomina bez jakiejkolwiek symetrii chronologicznej.  Moim celem nie jest napisanie biografii boskiego Mistrza, opowiadam zwyczajnie o podniosłych czynach Jego Wszechmocy, które zresztą zawierają w sobie symbolizm i sens moralny. Gdyż Mistrz nie przyszedł na Ziemię w bezowocnym celu próżności, jak to zwykle bywa u pospolitych Ziemian. Powtarzał nam często : „Nie przyszedłem szukać chwały tutaj poniżej. Czy pragnąłbym Jej? Nie musiałbym jak tylko zrobić cud przed tłumem, a nieśliby mnie w triumfie. Nie! Mam wstręt do pochlebstw i podlizywania się na wszelkie sposoby. Przyszedłem tutaj niżej ustanowić doktrynę, założyć Królestwo.  Potrzebuję zwolenników przekonanych do mojego słowa, doświadczonych niepowodzeniem, wykształconych i oświeconych w życiu.”

To odpowiedź dla tych, którzy zadają sobie pytanie: „dlaczego Mistrz nie objawił się publicznie przed tłumem?” Jezus postąpił tak i nie przekonał nikogo o swojej misji, nawet przypuszczalnie jego Apostołów, którzy nie podążali za nim jak tylko dla swojej własnej korzyści.  Zresztą, to Nazaretańczyk sam potwierdza mówiąc : „Szliście za mną dopóki was karmiłem” To znaczy, że jego stronnicy byli bandą chciwych oportunistów, z wyjątkiem być może małej liczby. Dowód: podczas jego aresztowania, Piotr wyparł się go, Judasz sprzedał a pozostali obrońcy junaki apostolskie i samochwalcy grzmiący uciekli na widok rzymskich żołnierzy.

 

Tych, których Mesjasz uzdrowił i wskrzesił nie byli jak jego Apostołami i tłumem, który krzyczał : „Chwała Synowi Dawida!” trzymając gałązki w rękach, byli też tymi samymi, którzy krzyczeli : „Ukrzyżujcie go! Ukrzyżujcie go!” na drodze do kalwarii. Prawdziwym uczniem jest ten od serca, przekonany prawdziwością czynów i Światłem Słowa. To powód, dla którego Najwyższy Objawiciel nie okazał nigdy publicznie i nie uzewnętrznił swojej mocy by zdumieć gapiów.

Czynił to, co tylko miało spełnić przepowiednię dotyczą jego przyjścia. Izajasz i Jezus przepowiedzieli : „Ten, który przyjdzie na koniec czasów nie skieruje swojego słowa do tłumu. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. On niezachwianie przyniesie Prawo.” (Izajasz 42, 2 i 3)  

Prorok porównuje tutaj religię do trzciny słabej i kruchej, już zgniecionej i teologię, której knot bliski jest wygaszenia. Faktycznie Mistrz nie ukończył złamania trzciny, nie wygasił zupełnie knota, którego płomień drżący jest w agoni, ale pozostawił światu środek, możliwość by unicestwić tą trzcinę, która wyrosła w zamulonych wodach matki, jak również tajemnicę jak ugasić ten knot o bladawym, fałszywym promieniu, który nazywamy błędną teologią, knutą przez czwarte zwierzę, hydrę papieską. Jeśli Pan Richer nie dokonał objawień przed tłumem, to dokonał ich przed kilkoma szczerymi świadkami, na których ciąży staranie się o to by poznał je świat.

Odpowiecie na to : „Ale świat w nie nie uwierzy!” On o tym wiedział i my wiemy. Ale cóż z tego! Królestwo Boga, te opowiedziane przez Chrystusa, nie zostanie zbudowane razem ze światem. „Moje Królestwo nie jest z tego świata”, powiedział Mesjasz do współczesnych.      I wierzę, że on otaczał i rozumiał Jego własnych Apostołów w tej energicznej deklaracji. Jeśli Królestwo boskie nie jest z tego świata, było więc bezużytecznym zaszczytnemu Mistrzowi czynić cuda przed nimi, przed tym światem, który nigdy nie będzie stanowić części jego Królestwa.

Mimo to wspaniałomyślnie poprowadził wielu niewierzących aż do uzdrowienia i wskrzeszenia, aby udowodnić szczerym, że to nie poprzez wiarę czy przywilej ich uzdrowił, ale poprzez Jego Wszechmoc, Boga Żywego będącego człowiekiem, wcielonego w Tego, którego wulgarnie nazywali RICHER. 

 

A więc, boski Richer, niezrozumiany przez śmiertelników, śmiały by żyć samotnie w małym mieszkaniu na ulicy Hôtel de Ville w Montréalu. Pewnej nocy, kiedy zabierał się do skromnego posiłku, ktoś puka do drzwi. Mistrz otwiera. Znakomity gość to nikt innym jak sam Jezus - Chrystus. Mistrz przyznał, że był trochę skrępowany, gdyż miejsce nie było zbyt czyste. Będąc sam, zmuszony do pracy, aby żyć, Jego Wysokość nie miał czasu na prace gospodarstwa domowego, które są prędzej udziałem kobiety. Tymczasem kobiety nie było, aby służyć Panu. Więc miejsce było brudne. Mimo to Mistrz zaprosił Chrystusa na kolację. Jezus odpowiedział: „Oczyść dobrze to miejsce, a ja powrócę z moją matką.”, następnie pierwszy Pomazaniec zniknął.

Jaka cudowna lekcja! Cała Misja boskiego Mistrza zawierała się w tych słowach : Oczyść miejsce gdzie Pan powinien mieszkać. Ścigaj sprzedawców świątyni, kłamców, paskudztwa. Kiedy trud pracy zostanie dokonany wtedy Poświęceni przyjdą zamieszkać w ich matce.